środa, 23 lutego 2011

Placuszki kukurydziano-bananowe

Postanowiłam zrobić dla Oli placuszki. Wyszły pyszne. Niestety moje córka nimi pogardziła ale my mieliśmy dobrą kolację :)

 60 ml kaszy kukurydzianej (nie mam pojęcia ile to waży, objętościowo będzie chyba łatwiej. Wzięłam mały słoiczek po deserku Oli i odmierzyłam połowę tego słoiczka) ugotować w 120 ml wody. Do gotowania dodać jedną suszoną morelę (jeśli jest siarkowana to proponuję wcześniej namoczyć). Po ugotowaniu dodać 2 banany, całe jajko, troszkę oleju. Zblendować i dosypać kilka łyżek płatków owsianych.
Na papierze do pieczenia wykładać masę łyżką stołową (1 łyżka = 1 placek), piec w piekarniku (180 st) ok 20 minut.

Kaszę kukurydzianą można zastąpić jaglanką.

wtorek, 22 lutego 2011

Placki i pasztet z fasoli, kaszy jaglanej i jabłka

200 g białej fasoli - namoczyć na noc i ugotować do miękkości
1 szkl kaszy jaglanej - ugotować w 2 szkl wody
1 jabłko
3 cebule
1 słoik koncentratu pomidorowego
kawałek ugotowanej marchewki, selera i pietruszki (została mi nadwyżka warzyw ugotowanych dla Oleńki)
trochę siemienia lnianego
1/4 szkl oleju
1 łyżeczka pieprzu
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki kminku
bazylia
czosnek
lubczyk
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki ostrej papryki
trochę wody
6-8 łyżek płatków owsianych (zależy od konsystencji całej masy)

Wszystko blendujemy, nagrzewamy piekarnik, blachy wykładamy papierem do pieczenia a keksówkę smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. Na papierze formujemy placuszki (mi wyszły 24 placuszki, każdy z 2 łyżek masy), resztę wrzucamy do keksówki. Wszystko posypujemy z góry sezamem.

Pieczemy w temperaturze 180 st ok 30-35 minut.

Placki podajemy z sosem jogurtowo-czosnkowym i surówką, pasztet jemy z chlebem.

niedziela, 9 stycznia 2011

Małe jogrtowe conieco

Bardzo lubię wymyślać co tu jeszcze dorzucić do jogurtu naturalnego. Czasem są to owoce suszone, płatki owsiane, czasem powidła domowej roboty...

Wczoraj wyszło mi coś takiego:

- kubek neturalnego jogurtu bez cukru (ja wzięłam jogurt typu greckiego)
- kilka pociętych na małe kawałeczki suszonych daktyli
- garść rodzynek (jeśli nie są to rodzynki niesiarkowane to moczymy je w wodzie żeby wypłukać siarkę, wodę odlawamy)
- kilka poszatkowanych orzechów włoskich
- garść błyskawicznych płatków owsianych
- troszkę sezamu

Wszystko razem mieszamy, zostawiamy w lodówce na godzinę żeby płatki, orzechy i owoce były miękkie.
Smacznego!

niedziela, 2 stycznia 2011

MUFFINY CAPPUCCINO-POMARAŃCZ-CZEKOLADA

Składniki suche:
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/2 szklanki cukru
4 łyżki cappuccino

Składniki mokre:
1 roztrzepane jajo
1/2 szkl oleju
1 szklanka mleka
3/4 tabliczki gorzkiej czekolady pokrojonej w drobną kosteczkę
2/3 obranej pomarańczy pokrojonej w kostkę

Składniki mieszamy łyżką niezbyt dokładnie, wykładamy do foremek, pieczemy w 180 st ok 20-25 minut.

Następnym razem zamiast cappuccino dodam chyba kawę rozpuszczalną, powinna się jeszcze lepiej komponować z pomarańczami i gorzką czekoladą.

piątek, 17 grudnia 2010

Zupa z porów

Może komus jeszcze zasmakuje... ;)

Składniki:
2 pory
3 male cebule lub 1 duuża
10-12 ziemniaków
2 marchewki (nieduże)
2 kostki rosołowe (lub bez)
2 serki topione (np ementaler czy gouda + z salami)
troche sosu sojowego
wegeta, pieprz, czosnek, imbir

Podsmażyć pokrojoną cebulkę, gdy się zeszkli dodać pokrojone drobno pory i podsmażyć. W międzyczasie pokroić w kostkę ziemniaki i marchewkę. Wrzucić wszystko do garnka, dolac wodę i gotować, dorzucić kostki rosołowe (lub nie), sos sojowy, pieprz, wegetę, trochę czosnku i imbir. Jak już marchewka będzie miękka wrzucić podrobione serki topione, chwilkę jeszcze podgotować, mieszając żeby serki sie rozpuściły.

środa, 1 grudnia 2010

Piersi z kurczaka w galarecie


Pierwszy raz robiłam coś w galarecie... Przez jakiś czas kupowaliśmy w sklepie taką "wędlinę" - zatopione w galarecie wawałki mięsa i warzyw. Coraz więcej w tym było galarety, coraz mniej mięsa... A że jest to coś co bardzo lubimy do kanapek to postanowiłam w końcu sama coś takiego zrobić.

Składniki:
- 2 podwójne piersi z kurczaka
- 2 małe marchewki
- pęczek natki pietruszki
- puszka groszku
- kostka rosołowa
- 3 zabki czosnku
- sól i pieprz
- trochę sosu sojowego
- trochę ponad 0,5 l wrzątlu
- całe opakowanie (50g) żelatyny
- 2 półtoralitrowe butelki po wodzie mineralnej

Pokroiłam w kostkę kurczaka i wrzuciłam do wrzątku, dodałam kostke rosołową, pokrojoną w plasterki marchew,  3 posiekane ząbki czosnku, sos sojowy, sporo soli i pieprzu. Ugotowałam do miękkości. Na początku wywar wydaje się przesolony ale po ostygnięciu i stężeniu z żelatyną będzie w sam raz. Postanowiłam zaufać mężowi i okazało się, że miał rację ;)

Odcedziłam wywar do miski a mięso z marchewką wymieszałam z groszkiem i pokrojoną natką pietruszki. Wszystko przełożyłam do 2 obciętych przed miejscem zwężenia 1,5-litrowych butelek po wodzie mineralnej.

W wywarze rozpuściłam całe opakowanie (50g) żelatyny i zalałam obie butelki.

Zostawilam do ostygnięcia po czym włożyłam na noc do lodówki żeby stężało.

Jeśli dodamy więcej wywaru z żelatyną a mniej stałych składników będzie się to wszystko na pewno lepiej trzymało i lepiej kroiło w plastry. Można też zrobić to w pojemniczkach czy miseczkach w formie zimnych nóżek, dodać jajko, kukurydzę lub jeszcze coś innego.

Olinkowa zupka warzywna z kaszą gryczaną niepaloną

Ola dostaje najczęściej zupki gotowane przeze mnie. Gotuję jej z warzyw od teściów, którzy prowadzą gospodarstwo lub kupuję w sklepie ze zdrową żywnością. Sporadycznie dostaje zwykłe warzywa z rynku - np cukinię.

Dziś zrobiłam zupkę, której zdjęcia nawet nie będę zamieszczała ;) Przeczytałam w pewnej ksiązce, że obiadki dla dzieci powinny mieć ładny kolor żeby zachęcić do jedzenia... Hmmm... Jaki kolor może wyjść po wymieszaniu warzyw (w tym proporcjonalnie niedużo marchewki), kaszy, dużej ilości zieleniny i mięsa z kurczaka? Dość nieciekawy ale Oli to nie przeszkadza a ja się cieszę, że je obiadki gotowane przeze mnie, w których wiem co jest, w których przemycam jej dużo zieleniny i kasz, które nie są zagęszczane kleikami i każda smakuje inaczej.

No to tak...
Ugotowałam:
- 1 małą marchewkę
- 2 grube plastry pora
- kawałek selera
- kawałek pasternaka
- 3 łyżeczki kaszy gryczanej niepalonej

Wczoraj moja mama ugotowała rosół na ekokurczaku od teściów. Jest to właściwie dziczyzna z kurczaka gdyż kurczak latał całe dnie po podwórku i był bardzo szczęśliwym kurczakiem, dobrze odżywianym i gotowanie go zajmuje ok 6 godzin po czym wcale zbyt miękki nie jest... Teraz możecie porownać opisane wyżej cechy ze zwykłym kurczakiem ze sklepu... Strach się bać ;). Mięso zostało w każdym razie poporcjowane na porcje ok 40 g i wrzucone do zamrażarki.

Po ugotowaniu warzyw do miękkości wrzuciłam je do  blendera razem z:
- grubą gałązką natki selera
- ok 40 g ugotowanego mięsa
- dodałam jeszcze trochę wody,
- ponad łyżeczkę oliwy z oliwek 

Wszystko razem zblendowałam.

Wyszło niecałe 500 ml gęstej zupy (2 duże słoiki i 1 mały), do której przed podaniem dodam jeszcze trochę przegotowanej wody.